RZUTZA3.PL INNE TREŚCIOLEKSANDR-MISHULA-NIE-MYSLE-O-TYTULACH-CHCE-ZNOW-CIESZYC-SIE-KOSZYKOWKA

Oleksandr Mishula: Nie myślę o tytułach, chcę znów cieszyć się koszykówką

25/08/2026 08:00
Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

Pierwszoligowe zmagania rozpoczną się już za kilka tygodni, a wraz z nimi powrócą emocje, które przez kolejne miesiące będą towarzyszyć kibicom koszykówki w całej Polsce. W redakcji Rzut za 3 już teraz staramy się wprowadzić Was w klimat nadchodzącego sezonu. Wczoraj światło dzienne ujrzała pierwsza część naszego Power Rankingu, a dziś mamy dla Was rozmowę z zawodnikiem, który naszym zdaniem może odegrać jedną z ważniejszych ról na pierwszoligowych parkietach.

Gościem Franciszka Fury jest Oleksandr Mishula, który po rocznej przerwie ponownie założy koszulkę Resovii Rzeszów. Ostatni sezon Ukrainiec spędził poza parkietem, przechodząc długą rehabilitację po kontuzji kolana. Teraz wraca jednak do gry - i to z dużym głodem koszykówki.

Mishula doskonale zna już smak rywalizacji w Rzeszowie. Do Resovii dołączył w trakcie pierwszego sezonu klubu po awansie na zaplecze ekstraklasy i niemal z miejsca stał się jednym z najważniejszych zawodników zespołu. W dużej mierze dzięki jego ofensywnej produkcji drużyna zdołała utrzymać się w lidze. Ukrainiec notował wówczas średnio 23,9 punktu na mecz, stając się jednym z najskuteczniejszych zawodników rozgrywek.

Tym razem oczekiwania są jednak zdecydowanie większe. Resovia zbudowała ambitny skład, a sam Mishula wraca na parkiet po niezwykle wymagającym okresie. Jak podkreśla, nie zamierza jednak nakładać na siebie dodatkowej presji. Najważniejsze jest dla niego ponowne granie w koszykówkę i pomaganie drużynie w odnoszeniu zwycięstw.

Zapytaliśmy go między innymi o oczekiwania przed nowym sezonem, jego rolę w zespole, rehabilitację po kontuzji kolana, wsparcie kibiców oraz wspomnienia z pierwszego pobytu w Rzeszowie. Porozmawialiśmy również o tym, czym dla niego jest prawdziwe przywództwo w szatni.

Zapraszamy do lektury wywiadu z Oleksandrem Mishulą.

Ostatnim razem, gdy dołączyłeś do Resovii, odegrałeś kluczową rolę w utrzymaniu zespołu w lidze. Teraz wracasz z dużo większymi ambicjami. Jak różni się to wyzwanie od Twojego pierwszego pobytu w Rzeszowie?

Oleksandr Mishula: Nie widzę tutaj większej różnicy. Wtedy i teraz moim głównym celem jest zrobienie wszystkiego, co w mojej mocy, aby pomóc drużynie wygrywać.

Jakie są Twoje oczekiwania wobec siebie i zespołu w tym sezonie? Co sprawiłoby, że po zakończeniu rozgrywek uznałbyś je za udane?

Nie mam konkretnych oczekiwań. Nie myślę o tytułach czy konkretnych osiągnięciach. Po prostu tęsknię za koszykówką i chcę pokazać wszystko, na co mnie stać, jednocześnie czerpiąc radość z gry.

Resovia tego lata zbudowała bardzo ambitny skład. Jak widzisz swoją rolę na parkiecie i co, poza zdobywaniem punktów, możesz wnieść do tego zespołu?

Podoba mi się nasz zespół. To dobre połączenie doświadczonych zawodników z młodymi graczami, a w drużynie panuje bardzo dobra atmosfera. Jeśli chodzi o moją rolę, chcę po prostu być sobą na parkiecie i robić wszystko, co mogę, aby pomóc zespołowi wygrywać.

Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w składzie. Czy postrzegasz siebie jako jednego z liderów tej drużyny? Czym dla Ciebie jest przywództwo w szatni?

Moim zdaniem liderem jest osoba, która w trudnych momentach potrafi podnieść ducha zespołu i dawać innym przykład. To ktoś, kto zawsze jest gotowy pomóc swojemu koledze z drużyny. Lider jest również łącznikiem pomiędzy trenerem, wspólnym celem a całym zespołem.

Kiedy ogłoszono Twój powrót, kibice Resovii bardzo entuzjastycznie zareagowali i przywitali Cię wieloma pozytywnymi wiadomościami. Zauważyłeś tę reakcję? Jak bardzo takie wsparcie motywuje Cię jeszcze przed rozpoczęciem sezonu?

Oczywiście, że to zauważyłem i bardzo ucieszyła mnie reakcja kibiców. Co więcej, podczas tego trudnego dla mnie roku spotykałem w różnych miejscach w Rzeszowie ludzi, którzy życzyli mi szybkiego powrotu do zdrowia i mówili, że czekają na mój powrót. To było naprawdę bardzo miłe.

Podczas poprzedniego pobytu w Rzeszowie zdobywałeś blisko 24 punkty na mecz i szybko stałeś się jednym z najlepszych strzelców ligi. Czujesz presję, aby ponownie prezentować taki poziom, czy teraz liczy się dla Ciebie przede wszystkim zwycięstwo drużyny?

Nie rozdzielałbym w stu procentach sukcesu indywidualnego od sukcesu zespołu. Jeśli wychodzisz na parkiet i dajesz z siebie wszystko, to w naturalny sposób przybliżasz drużynę do zwycięstwa.

Przeszedłeś przez długi proces rehabilitacji po kontuzji kolana. Patrząc na to doświadczenie z perspektywy czasu, czego nauczyło Cię ono — nie tylko jako koszykarza, ale również jako człowieka?

Krótko mówiąc, był to bardzo trudny okres w moim życiu. Jestem ogromnie wdzięczny moim bliskim, którzy byli wtedy przy mnie, a szczególnie mojej żonie, która przechodziła przez ten trudny czas razem ze mną. W takich momentach takie wsparcie jest podwójnie wartościowe.

Nieocenione było również wsparcie klubu i pomoc, którą od niego otrzymałem. Bardzo mi to pomogło. Dużo znaczyło dla mnie także wsparcie ludzi i kibiców, które dodawało mi otuchy.

I oczywiście — bardzo brakowało mi gry. Tęskniłem za koszykówką i nie mogę się doczekać, kiedy ponownie wyjdę na parkiet.

Na koniec — gdybyś mógł przekazać kibicom Resovii jedną wiadomość przed rozpoczęciem nowego sezonu, co chciałbyś im powiedzieć?

Do zobaczenia na koszykarskim parkiecie. Naprzód, Wilki!